Ogrodowo
Podczas inspekcji przypomina mi się zwykle pierwsza wiosna po przeprowadzce do domu z ogrodem, kiedy to oglądając to co wyrastało tu i ówdzie usiłowałam sobie przypomnieć wiedzę, którą kiedyś usiłowała mnie uszczęśliwić babcia. Jak rozróżnić kiełkujący perz od kiełkujących bylin? W brew pozorom to bywa niebanalne.
No ale nie o tym miało być, lecz o urodzie roślin zimujących w gruncie. Niezależnie od wszelakich mód na iglaki i sterylne ogrody – wersja trawka plus tuje, uważam że to co "czyni" ogród to rosliny cebulkowe i byliny. Co roku patrzę jak po kolei rozkwitają i co roku ta swoista symfonia zmian mnie zadziwia. Na początek nieco już spóźnione zdjęcie hiacyntów i narcyzów – tu w wersji reklamowej, tzn prawie jak reklama – czy "prawie" robi różnicę?
Obecnie nadchodzi juz final cebulek – rozkwitają już mistrzowie jedenej (no czasem kilku) nocy, czyli tulipany.
Niektóre z nich nie mają łatwo, przynajmniej u mnie, jednak to też mistrzowie przetrwania. Przez lata potrafią wygrywać wojnę podjazdową z chwastami.
Niektóre chwasty potrafią podpiąć swój własny wdzięk i choć niby w cieniu to i tak finalnie – mlecze będą cieszyły oko swoją urodą dłużej niż tulipany. Zupełnie nie rozumiem tych, którzy próbują oczyścić z nich swoje trawniki celem uzyskania niczym nie skalanej powierzchni.
Nawiasem mówiąc niedawno widziałam w sklepie nasiona krwawnika i przypomniało mi się jak babcia usiłowała ten wybitnie odporny chwast wyplenić. Nieskutecznie. Obecnie jak widać przeważyła w świecie frakcja uważająca krwawnik za całkiem atrakcyjny kwiat. Ogród uczy spokojnego podejscia do życia – oczywiście, możesz zniszczyć wszystko równo odpowiednim specyfikiem do wypalania korzeni, ale po co? Tak mogą robić Ci, którzy ogród kupują na równi z kolejnymi kolczykami. Jeśli chcesz tworzyć a nie kupić to uczysz się dostosowywać i wykorzystywać to co jest.
Cebulkowce przekwitają, nadchodzi czas bylin. Peonia już zaczyna walczyć o swoje miejsce, no cóż – przyznaję, że ona też nie ma łatwo, ale jest piękna na długo przed czasem kwitnienia.
Byliny szaleją już w najlepsze na skalniaku.
No i coś, czego nie może zabraknąć w żadnym ogrodzie na wiosnę. Tadam… bratek
Tak, taka wiosna z własnym ogrodem to fantastyczna rzecz, ale podejrzewam, że zrozumie to tylko ktoś, kto w okolicach marca zamiast rui jak kotka, dostaje obsesji grzebania w ziemi. Są rzeczy, które trzeba robić, żeby rozumieć jaka to frajda.






Posted by By: tryt |
