Tożsamość/anonimowość

Sieć jak dotąd była kochana przez maniaków anonimowości. Gdzie indziej można z taką łatwością wyrzucić z siebie wszelkie frustracje od politycznych po seksualne, a potem zamknąć komputer i z wdziękiem wrócić do roli przykładnego obywatela? Anonimowość rozkwitała wraz z rozkwitem usenetu, blogów, czatów. Pominę fakt, że z tą anonimowością, to technicznie na tak idealnie wygląda, bo nie w tym rzecz. Kto wie, że nie jest do końca anonimowy, ten zwykle wie również jak sobie z tym poradzić, kto nie wie – widać nie musi wiedzieć.

Od pewnego czasu przybywa osób, które w sieci chcą być identyfikowalne i rozpoznawalne. Kiedyś to była garstka maniaków technologii, którzy pragneli by ich nicki były niejako "stemplem" jakości. Zachowywali rozdział tego w jaki sposób istnieją w sieci, od tego jak podpisują się w urzędzie. Nawet jeśli finalnie kończyło się to dodaniem nicka do stopki mailera obok nazwiska. Teraz przybywa lawinowo osób chcących zaistnieć w sieci jako imię.nazwisko@hejtoja.com, czy też na bloxie, na blogu, na ownlogu prowadzonym pod własnym nazwiskiem w urlu. Zjawisko ciekawe. Pokazujące, że internet w coraz większym stopniu integruje się z "realem", w coraz większym stopniu jest też sposobem na wystartowanie do kariery realnej, bo temu właśnie mają służyć i wspierać blogi i strony pod własnymi nazwiskami. To już nie stronki geeków o komputerach, to fragmenty powieści, wypowiedzi humanistów, rozprawki naukowców, artykuły dziennikarzy szukających pracy, albo też – coraz częsciej, choć chyba jeszcze nie w naszym kraju, utrzymujących się z reklam na blogu. Szybki, tani i efektywny sposób na dotarcie do mas. Zaczyna być warto tworzyć własną tożsamość w sieci i o nią dbać.

Równolegle pojawiają się inicjatywy takie jak identity 2.0 i polski serwer openID, w kwestiach sieci nie musimy czekać na zaadoptowanie nowości do naszego rynku. W dużym skrócie dla nieznających tematu – serwery openid pozwalają na założenie konta z pewnym zestawem danych, a następnie na logowanie się w serwisach korzystajacych z tego protokołu na zasadzie podawania swojego adresu uri i hasła, bez uciążliwego uzupełniania danych, za to z zachowaniem spójności sposobu podpisywania się. Osobiście nadal wolę podpisywać się elffaran.openid.pl, ślad po dawnych dzikich czasach, ale zakładam, że w raz z wzrostem popularności tego mechanizmu powszechna będzie jednak forma nawiązująca do tradycji z życia realnego, czyli imię.nazwisko.mójserweropenid.com. No bo właśnie w wzrost popularności tego typu mechanizmu nie wątpię. Prawdopodobnie nie będzie to dokładnie taki mechanizm (obecnie jest kilka konkurencyjnych odpowiedników), do rozwiązania pozostaje kwestia trwałosci identyfikacji (co jeśli nasz dostawca padnie?), intuicyjności rozwiązania (nie chce mi się naprawdę zastanawiać co i jak powinnam wypełnić), identyfikacji z stroną (co jeśli content jest generowany przez kilka osób, a ja nadal chcę być z wybraną stroną kojarzona, co jeśli co gorsza chcę być kojarzona z kilkoma stronami?), no i powszechnego wykorzystania, narazie serwisów umożliwiających korzystanie z openid w jakiejś formie jest mało. Mało ale.. znamienne jest to, że w czołówce znajduje się livejournal z swoimi blogami i społecznościami, a także wordpress, do którego jest odpowiedni plugin. Znamienne bo – z jednej strony mamy liczną społeczność userów, którzy przyzwyczają się już do uproszczonej wersji mechanizmu, a z drugiej społeczność open source, która nie ukrywajmy lubi wdrażać różne perełki, czasem nieco za plecami szefów, czasem wmawając szefom, że tak trzeba (z niewinnym uśmiechem rzecz jasna), ale po pewnym czasie rzeczywiście okazuje się, że "tak trzeba" i mozna to właśnie nazwać rozwojem.

Leave a Reply »»