Gej uczy dzieci twoje (o ile dobrze się ukrywa)
"Nie chcę być narażony na podryw przez osobę tej samej płci" – to częsty argument. Tylko czy niechciany podryw ze strony płci przeciwnej jest mniej nieprzyjemny? Przykład z życia – niedawno w miejskim korku staneło obok mnie bmw wypełnione standardową młodzieżą z krótkim karkiem. Która to młodzież na widok samotniej babki zaczeła ślinić szybki, rozpinać koszule i ogólnie zapewne dawać mi do zrozumienia, że jestem atrakcyjnym kąskiem. I kurna naprawde było mi niemiło, zwłaszcza że jedne co mogłam zrobić, to sprawdzić, czy mam zablokowane drzwi samochodu. Nawet faka nie można pokazać w takiej sytuacji, bo finalnie przed sądem wielkiej rzeczpospolitej rodzinnej okaże się, żem prowokacyjna wielce, dekolt mam za duży i sama chciałam coby mi krzywdę zrobić. Osobiście – wolę żeby mnie podrywały dziewczyny, przynajmniej nie będę się bała powiedzieć spadaj. No doprawdy nie uwierzę, żeby próba podrywu kogokolwiek pewnego własnych preferencji sprowadziła na "złą" drogę.
A wracając do artykułu z wyborczej – co mnie zaszokowało i zabolało, to że w naszym państwie prawa osoby homoseksualne boją się iść na paradę równości. Boją się, bo jeśli ktoś znajomy zobaczy ich na zdjęciach, to jest to równoznaczne z zwolnieniem z pracy. Miło? Czy my się nie za bardzo przyzwyczailiśmy to tej rzekomej wolności i demokracji? Bo już o nic walczyć nie trzeba?
Mieliśmy szczęście urodzić się w czasie, gdy inni walczyli za nas. Większość z nas bardziej ceni konsumpcję niż przekonania i potrzeby walki nie mamy. Jakbyśmy się zachowali żyjąc x lat w stecz? Czy chciałoby się nam ryzykować własną stabilizację dla kolejnych pokoleń?
BTW na pradzie równości nie byłam, bo mi się nie chciało, bo uznałam, ze takie eventy już nie są potrzebne, są tylko folklorem. Teraz nie jestem tego taka pewna.
Posted by By: tryt |
