Gej uczy dzieci twoje (o ile dobrze się ukrywa)

Wyborcza wrzuciła ciekawy artykuł o nauczycielach – gejach. To że tacy są, to oczywiste. Stanowią od 4 do 10% populacji, według różnych ocen, muszą więc pojawiać się w każdym zawodzie. Czy to źle? Moim zdaniem, to całkowicie obojętne, bo preferencje seksualne nie są rzeczą, która na życie zawodowe wpływa, podobnie jak nie wpływa kolor włosów, kolor skóry i parę innych cech, które mogą nas prywatnie pociągać, lub nie, ale do profesjonalizmu danej osoby mają się nijak. W przypadku nauczycieli wręcz pewien procent homo jest rzeczą dobrą, bo pokazuje różnorodność. Prywatnie nauczyciel może być odprowadzany do pracy przez swojego chłopaka, nie wpływa to na jego wiedzę z np historii prawda? Nie wpływa też na to, że będzie "sprowadzał na złą drogę", bo – to nie zależy od orientacji, przypadków molestowania "zgodnie z naturą" jest więcej, bo więcej jest panów i pań hetero. To czy ktoś wykorzystuje swoją władzę czy nie, to efekt innych cech niż homo czy heteroseksualizm. A widoczność osób homo dla dzieci i młodzieży jest potrzebna, choćby dlatego, że kiedy przyjdzie im się zetknąć z czymś takim w sobie czy u kolegi, koleżanki nie zareaguje agresją. Przypadki autoagresji wśród młodzieży odkrywającej skłonności homoseksualne się zdarzają, człowieku zanim zaczniesz krzyczeć, że geje powinni żyć w ukryciu, zastanów się, co byś poczuł, gdyby twoja córka czy syn zabił się z powodu nawet chwilowego (zdarza się w okresie dorastania) poczucia fascynacji własną płcią? Albo twój najlepszy przyjaciel? Czy warto poświęcać człowieka z powodu cechy jednak drugorzednej w życiu społecznym? Tak, będę się upierać, że to cecha drugorzędna, poza naprawdę jedną, czy kilkoma specyficznym relacjami bliskości, rodziny i małżenstwa.

"Nie chcę być narażony na podryw przez osobę tej samej płci" – to częsty argument. Tylko czy niechciany podryw ze strony płci przeciwnej jest mniej nieprzyjemny? Przykład z życia – niedawno w miejskim korku staneło obok mnie bmw wypełnione standardową młodzieżą z krótkim karkiem. Która to młodzież na widok samotniej babki zaczeła ślinić szybki, rozpinać koszule i ogólnie zapewne dawać mi do zrozumienia, że jestem atrakcyjnym kąskiem. I kurna naprawde było mi niemiło, zwłaszcza że jedne co mogłam zrobić, to sprawdzić, czy mam zablokowane drzwi samochodu. Nawet faka nie można pokazać w takiej sytuacji, bo finalnie przed sądem wielkiej rzeczpospolitej rodzinnej okaże się, żem prowokacyjna wielce, dekolt mam za duży i sama chciałam coby mi krzywdę zrobić. Osobiście – wolę żeby mnie podrywały dziewczyny, przynajmniej nie będę się bała powiedzieć spadaj. No doprawdy nie uwierzę, żeby próba podrywu kogokolwiek pewnego własnych preferencji sprowadziła na "złą" drogę.

A wracając do artykułu z wyborczej – co mnie zaszokowało i zabolało, to że w naszym państwie prawa osoby homoseksualne boją się iść na paradę równości. Boją się, bo jeśli ktoś znajomy zobaczy ich na zdjęciach, to jest to równoznaczne z zwolnieniem z pracy. Miło? Czy my się nie za bardzo przyzwyczailiśmy to tej rzekomej wolności i demokracji? Bo już o nic walczyć nie trzeba?

Mieliśmy szczęście urodzić się w czasie, gdy inni walczyli za nas. Większość z nas bardziej ceni konsumpcję niż przekonania i potrzeby walki nie mamy. Jakbyśmy się zachowali żyjąc x lat w stecz? Czy chciałoby się nam ryzykować własną stabilizację dla kolejnych pokoleń?

BTW na pradzie równości nie byłam, bo mi się nie chciało, bo uznałam, ze takie eventy już nie są potrzebne, są tylko folklorem. Teraz nie jestem tego taka pewna.

Leave a Reply »»