Sukcesy niedoskonałości

W ramach wędrówek blogowych różnych znalazłam fajny tekst o tym, jaki typ ludzi awansuje. Główna myśl jest taka, że wcale nie ci doskonali w swojej dziedzinie, nie najlepsi a drugi szereg. Ci którzy wtrącają swoje trzy grosze, a potem realizację całości zostawiają innym, bo są za leniwi, bo zamiast klepać, strugać itp, wolą sobie po firmie pokrążyć, zagadać tu, zagadać tam, dowiedzieć się co u kogo słychać, pożartować w kuchni przy okazji… potem znów przy okazji nowego projektu wyskoczą z kilkoma fajnymi, ale niedopracowanymi projektami, zignorują dziury w swojej fachowej wiedzy i pójdą do kuchni pożartować z księgową, a co ;) .

Nie zamierzam się zapluwać nad niesprawiedliwością – bo to jest sprawiedliwe, to poprostu działa. Świetny specjalista niekoniecznie będzie dobrym szefem (bo nie umie żartować z księgową i nie zna większości ludzi w firmie, i co najważniejsze – jest za pracowity, więc nie umie cedować zadań na innych, leniwce są mistrzami zarządzania, bo wiedzą jak swój pomysł podrzucić innym i zrobić tak, by się nie narobić, leniwce są natchnione, mają masę pomyslów, o ile nie każe się im ich realizować własnoręcznie). W dodatku awans świetnego specjalisty to strata dla firmy, bo trzeba wyszkolić następnego. Awans najlepszego technicznie opłaca się właściwie tylko wtedy, kiedy człowiek ma dość, zaczyna się wypalać i chce robić coś innego – lepiej go awansowac i zachować jako źródło wiedzy dla kolejnego mistrza rzemieślnika, niż dać mu uciec. Coraz bardziej wkraczamy w czasy, kiedy firmę tworzą nie maszyny, a ludzka wiedza.

Leave a Reply »»