Śmieci raz jeszcze
O poziomie ich świadomości obywatelskiej, sąsiedzkiej i zwykłym szacunku dla pracy drugiego człowieka można powiedzieć dokładnie to samo.
A teraz do rzeczy. Fakty, fakty, fakty. W ramach wstępu do porządków po budowie ściągnełam kontener na gruz. Kontener stoi na moim prywatnym podjeździe. Stał jeden dzień i już któryś z uprzejmych sąsiadów wyrzucił do niego potłuczone szkło. Szanowny sąsiedzie, czy móglbyś efekty swoich kłótni z małżonką czy też kimś innym (potłuczona zastawa stołowa) wywozić na koszt własny? Bo to co właśnie zrobiłeś, to nic innego jak ordynarne złodziejstwo.
Tyle, że to złodziejstwo jest w naszym pieknym kraju traktowane jako przejaw zaradności. Podobnie jak ściąganie, oszukiwanie, załatwianie spraw "po znajomości" i wywożenie śmieci do lasu, bo szkoda kasy na wyspecjalizowaną firmę.
Mogłabym równie zaradnie podrzucić te śmiecie dalej komuś innemu, albo wywieźć gdzieś, ale mi coś takiego jak szacunek dla samej siebie i środowiska w jakim żyje, nie pozwala. Tak jestem anachronizmem skazanym na wymarcie, albo przeprowadzkę do normalnego kraju, gdzie ludzie wiedzą, że koszt wywozu śmieci wynika z kosztu ich utylizacji, a utylizacja jest istotna dla wszystkich, bo na górach śmieci traci cały kraj, może być Szwajcaria.
Posted by By: tryt |
