O świnkach i innych takich

Wśród genialnych wypowiedzi kandydatów na studia taki o to rodzynek „W "Medalionach" najbardziej podobało mi się to, że Niemcy potrafili z ludności zrobić mydło…”. Najpierw się uchachałam, za chwilę mi się „Medialiony” przypomniały. Jak dla mnie to jedna z niewielu książek nie do zapomnienia, w całej masie makulatury jaką przeczytałam. Uderzający opis rzeźni w której przechowywane są ludzkie ciała. Na mnie wrażenie zrobił chyba trochę inne niż autorka zamierzała, ale i tak piorunujące. Niby czemu traktowanie w taki sposób ciał ludzkich jest gorsze od traktowania tak ciał świń? Co nas powstrzymuje od zjadania się nawzajem, skoro zjadamy stworzenia tak bardzo do nas podobne? Co więcej my je chodujemy tylko po to by zjeść. Przez kilka lat po tej lekturze nie mogłam jeść mięsa, ze względu na zakodowany w wyobraźni obraz rzeźni. Przeszło mi jak wiele innych ideałów, które w codziennym życiu zaczynają być cieżarem.

A swoją drogą na widok upieczonej w całości świnki na imprezie integracyjnej przykładnie zzieleniałam. Na szczęscie to tylko moja druga połówka zauważyła. Nie dość, że jemy naszych braci „mniejszych”, to jeszcze próbujemy się nawzajem epatować tym faktem. W przypadku mięsa wolę być hipokrytką i na codzień nie myśleć o tym co zjadam.

Leave a Reply »»