<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Lewica ideologia strachu?</title>
	<atom:link href="http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/</link>
	<description>ble, ble, ble, ble, ble....</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Jan 2012 09:08:41 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Rafał Trzeciakowski</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/comment-page-1/#comment-173</link>
		<dc:creator>Rafał Trzeciakowski</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 Dec 2006 11:08:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/#comment-173</guid>
		<description>Osobiście martwi mnie raczej to, że na poziomie &quot;popularnym&quot; nie zauważam właściwie jakiejkolwiek filozofii w polskiej polityce i dużej części publicystyki. Co smutne jedynym politykiem w którego kontekście mówi się o ideologii jest Roman Giertych. Przedstawiciele innych partii zaczynają się wtedy odżegnywać od wszelkich idei potwierdzając tylko tym fakt, że miejsca w parlamencie zawdzięczają jedynie cynizmowi. 

Trudno pisać o liberalnych politykach kiedy nie tak dawno Wesoły Roman u Moniki Olejnik zaproponował zniesienie przymusu wpłacania składek emerytalnych za co zaatakowany został przez &quot;konserwatywnego-liberała&quot; Rokitę, że to niby chce &quot;prawo do emerytury&quot; odbierać. 

Wydaje mi się, że w ostateczności leseferystyczny liberalizm prowadzi właśnie do uczestnictwa w społeczeństwie jak największej ilości jego członków na wysokim poziomie. Można to zdaje się zaobserwować na przykładzie rewolucji przemysłowej poprzez porównanie z setkami lat feudalizmu. Generalnie zmiany w filozofii i myśli politycznej w ostatnich dekadach przypisywałbym raczej radykalnemu skrętowi w lewo XX-wiecznych prądów intelektualnych.

Rzeczywiście nie ma szans na koniec tej dyskusji, a szkoda, bo po iluś takich dyskusjach w których nikt nie zostaje przekonany zaczynam sądzić, że to tylko sztuka dla sztuki.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Osobiście martwi mnie raczej to, że na poziomie &quot;popularnym&quot; nie zauważam właściwie jakiejkolwiek filozofii w polskiej polityce i dużej części publicystyki. Co smutne jedynym politykiem w którego kontekście mówi się o ideologii jest Roman Giertych. Przedstawiciele innych partii zaczynają się wtedy odżegnywać od wszelkich idei potwierdzając tylko tym fakt, że miejsca w parlamencie zawdzięczają jedynie cynizmowi. </p>
<p>Trudno pisać o liberalnych politykach kiedy nie tak dawno Wesoły Roman u Moniki Olejnik zaproponował zniesienie przymusu wpłacania składek emerytalnych za co zaatakowany został przez &quot;konserwatywnego-liberała&quot; Rokitę, że to niby chce &quot;prawo do emerytury&quot; odbierać. </p>
<p>Wydaje mi się, że w ostateczności leseferystyczny liberalizm prowadzi właśnie do uczestnictwa w społeczeństwie jak największej ilości jego członków na wysokim poziomie. Można to zdaje się zaobserwować na przykładzie rewolucji przemysłowej poprzez porównanie z setkami lat feudalizmu. Generalnie zmiany w filozofii i myśli politycznej w ostatnich dekadach przypisywałbym raczej radykalnemu skrętowi w lewo XX-wiecznych prądów intelektualnych.</p>
<p>Rzeczywiście nie ma szans na koniec tej dyskusji, a szkoda, bo po iluś takich dyskusjach w których nikt nie zostaje przekonany zaczynam sądzić, że to tylko sztuka dla sztuki.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: elf</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/comment-page-1/#comment-172</link>
		<dc:creator>elf</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Dec 2006 19:04:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/#comment-172</guid>
		<description>Mówiąc o polskim liberalizmie będącym na poziomie XIX wieku, mówię o widocznym w naszej filiozofii, głównie tej na poziomie &#039;popularnym&#039;, a więc publicystów i polityków, widocznym w niej strachu przed choćby dotknięciem lewicowości. Strachem uzasadnionym oczywiście kilkudziesięcioma latami komunizmu. W ciągu tych klikudziesięciu lat filozofia i myśl polityczna poza naszym blokiem rozwineła sięw nieco innym kierunku, coraz wyraźniej dostrzegając potrzebę uczestnictwa w społeczeństwie wszystkich jego członków i to uczestnictwa na możliwie wysokim poziomie.

A co do naszej dyskusji - nie ma ona szans na logiczny koniec, ponieważ wychodzimy ze sprzecznych aksjomatów - Pan przyjmuje, że dobrem najwyższym jest abstrakcyjna wolność, nawet kosztem poświecenia jednostki, ja, że dobrem najwyższym jest unikalna jednostka, nawet kosztem chwilowego poświecenia abstrakcyjnej wolności. Co ciekawe idee te choć są nie do połączenia w teorii, to w praktyce spotykają się gdzieś w postaci społecznej zgody lub jej braku na pewne działania.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mówiąc o polskim liberalizmie będącym na poziomie XIX wieku, mówię o widocznym w naszej filiozofii, głównie tej na poziomie &#8216;popularnym&#8217;, a więc publicystów i polityków, widocznym w niej strachu przed choćby dotknięciem lewicowości. Strachem uzasadnionym oczywiście kilkudziesięcioma latami komunizmu. W ciągu tych klikudziesięciu lat filozofia i myśl polityczna poza naszym blokiem rozwineła sięw nieco innym kierunku, coraz wyraźniej dostrzegając potrzebę uczestnictwa w społeczeństwie wszystkich jego członków i to uczestnictwa na możliwie wysokim poziomie.</p>
<p>A co do naszej dyskusji &#8211; nie ma ona szans na logiczny koniec, ponieważ wychodzimy ze sprzecznych aksjomatów &#8211; Pan przyjmuje, że dobrem najwyższym jest abstrakcyjna wolność, nawet kosztem poświecenia jednostki, ja, że dobrem najwyższym jest unikalna jednostka, nawet kosztem chwilowego poświecenia abstrakcyjnej wolności. Co ciekawe idee te choć są nie do połączenia w teorii, to w praktyce spotykają się gdzieś w postaci społecznej zgody lub jej braku na pewne działania.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Rafał Trzeciakowski</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/comment-page-1/#comment-171</link>
		<dc:creator>Rafał Trzeciakowski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Dec 2006 18:08:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/#comment-171</guid>
		<description>Odnośnie równych szans startu narzuca się wiele pytań w mojej ocenie dyskredytujących samą ideę. Kto decyduje jakie umiejętności są konieczne? Czym to się różni od narzucania powiedzmy wychowania patriotycznego? Za dzieci odpowiedzialni są rodzice czy państwo? Dzieci są quasi własnością rodziców czy państwa?

Zwierzęta zapewniają sobie przetrwanie dzięki szponom, kłom, czy długiej szyi. Dzięki atrybutom, których ludzie nie posiadają. Jedynym co pozwala człowiekowi przetrwać jest jego racjonalny umysł. Ten umysł nie może funkcjonować pod przymusem, kiedy argumentem staje się brutalna siła. Tak więc stworzono koncepcje praw osobistych, które chronią jednostki przed kolektywami i innymi jednostkami. Rządowi można nakazać robienie za obywateli praktycznie wszystkiego, od zapewniania im wakacji po gwarancje zatrudnienia. Jednakże racjonalny umysł ulega degeneracji jeśli przestaje być używany na rzecz takich &quot;darmowych&quot; atrakcji. Dlatego konieczne staje się wyznaczenie państwu granic. Granic którymi może być jedynie obrona praw naturalnych, a które już dawno zostały przekroczone. Nie proponuję likwidacji wojska, bo jest ono konieczne do egzekwowania praw jednostek. Natomiast przykładowo służba zdrowia stoi po przeciwnej stronie granicy.

Jeszcze raz powtórzę, że ludzie to nie krowy. Tak więc powinni mieć mniejszą ochronę niż zwierzęta w zoo, a nie większą. Sytuacja zwierząt w zoo to swoją drogą bardzo dobra analogią do tego co dzieje się z ludźmi w państwie opiekuńczym. 

Robi Pani zarzut liberałom z opierania się na XIX-wiecznych wzorcach, ale sama przywołuje czysty marksizm w postaci maksymy &quot;od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb&quot;. Zdania na przykładzie którego być może najlepiej widać czym jest przeciwieństwo miłosierdzia, sprawiedliwością. Tą formułę Ayn Rand, której jak najbardziej XX-wieczna filozofia jest w dużej mierze moją podstawą filozoficzną, nazwała w &quot;Atlasie zbuntowanym&quot; czystym złem. Nie jest winą bogatego, że biednemu się nie chciało uczyć, był mniej zdolny albo mu &quot;się nie udało&quot;. Każdy jest odpowiedzialny za siebie. Każdy należy do siebie, a nie do państwa, Boga, czy społeczeństwa. Życie jest ryzykowne, to prawda. Mimo tego ludzie, każdy z osobna, od wieków prowadzą heroiczną walkę z przeciwnościami i wygrywają. To właśnie dla mnie znaczy przymiotnik &quot;ludzki&quot;, a nie &quot;omylny&quot;, &quot;gotowy do samopoświęcenia&quot;, &quot;litościwy&quot; czy &quot;grzeszny&quot;.

Nie chcę likwidować pomocy społecznej z powodu armii urzędników ją obsługujących tylko dlatego, że nie uważam żeby rolą państwa było zajmowanie się takimi sprawami. Natomiast urzędnicy powodują, że pomoc społeczna jest nieskuteczna i w dodatku jest workiem bez dna. Dlatego właśnie Friedman zaproponował podatek negatywny. Jeśli nie można w obecnej rzeczywistości politycznej wyeliminować funkcji socjalnych państw to należy przynajmniej je usprawnić tak, żeby były jak najmniej szkodliwe i w jak najmniejszym stopniu obciążały budżet. Podobnie jego system opodatkowania pobieranego u źródła czy po części bon oświatowy. Zresztą dostawało mu się za to od liberatarian z Murrayem Rothbardem na czele argumentujących, że zamiast usprawniać system powinno się pozwolić mu upaść by można było powrócić do prawdziwego leseferystycznego kapitalizmu znanego z lat rewolucji przemysłowej.

Nie bardzo wiem co ma Pani na myśli poprzez &quot;polski liberalizm&quot;, bo liberalizmu jakiegokolwiek wyjątkowo trudno w Polsce niestety uraczyć. Natomiast jeśli odwołujemy się do XIX wieku to z tego samego powodu dla którego w średniowieczu odwoływano się do antyku, zwyczajnie lepsze czasy. Wiek XIX wraz z XVIII to czas największego postępu w historii ludzkości w przeciwieństwie do XX będącego stuleciem wszystkich możliwych socjalistycznych mniej lub bardziej totalitarnych eksperymentów jakie można sobie wyobrazić odpowiedzialnych zarówno za zniewolenie jak i morderstwa milionów ludzi.

Samo to, że Microsoft a nie przykładowo IBM doszedł na szczyt dowodzi nieprawdziwości tezy jakoby na wolnym rynku możliwości zdławienia konkurenta lepszego technologicznie i słabszego finansowo były takie znowu nieograniczone.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Odnośnie równych szans startu narzuca się wiele pytań w mojej ocenie dyskredytujących samą ideę. Kto decyduje jakie umiejętności są konieczne? Czym to się różni od narzucania powiedzmy wychowania patriotycznego? Za dzieci odpowiedzialni są rodzice czy państwo? Dzieci są quasi własnością rodziców czy państwa?</p>
<p>Zwierzęta zapewniają sobie przetrwanie dzięki szponom, kłom, czy długiej szyi. Dzięki atrybutom, których ludzie nie posiadają. Jedynym co pozwala człowiekowi przetrwać jest jego racjonalny umysł. Ten umysł nie może funkcjonować pod przymusem, kiedy argumentem staje się brutalna siła. Tak więc stworzono koncepcje praw osobistych, które chronią jednostki przed kolektywami i innymi jednostkami. Rządowi można nakazać robienie za obywateli praktycznie wszystkiego, od zapewniania im wakacji po gwarancje zatrudnienia. Jednakże racjonalny umysł ulega degeneracji jeśli przestaje być używany na rzecz takich &quot;darmowych&quot; atrakcji. Dlatego konieczne staje się wyznaczenie państwu granic. Granic którymi może być jedynie obrona praw naturalnych, a które już dawno zostały przekroczone. Nie proponuję likwidacji wojska, bo jest ono konieczne do egzekwowania praw jednostek. Natomiast przykładowo służba zdrowia stoi po przeciwnej stronie granicy.</p>
<p>Jeszcze raz powtórzę, że ludzie to nie krowy. Tak więc powinni mieć mniejszą ochronę niż zwierzęta w zoo, a nie większą. Sytuacja zwierząt w zoo to swoją drogą bardzo dobra analogią do tego co dzieje się z ludźmi w państwie opiekuńczym. </p>
<p>Robi Pani zarzut liberałom z opierania się na XIX-wiecznych wzorcach, ale sama przywołuje czysty marksizm w postaci maksymy &quot;od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb&quot;. Zdania na przykładzie którego być może najlepiej widać czym jest przeciwieństwo miłosierdzia, sprawiedliwością. Tą formułę Ayn Rand, której jak najbardziej XX-wieczna filozofia jest w dużej mierze moją podstawą filozoficzną, nazwała w &quot;Atlasie zbuntowanym&quot; czystym złem. Nie jest winą bogatego, że biednemu się nie chciało uczyć, był mniej zdolny albo mu &quot;się nie udało&quot;. Każdy jest odpowiedzialny za siebie. Każdy należy do siebie, a nie do państwa, Boga, czy społeczeństwa. Życie jest ryzykowne, to prawda. Mimo tego ludzie, każdy z osobna, od wieków prowadzą heroiczną walkę z przeciwnościami i wygrywają. To właśnie dla mnie znaczy przymiotnik &quot;ludzki&quot;, a nie &quot;omylny&quot;, &quot;gotowy do samopoświęcenia&quot;, &quot;litościwy&quot; czy &quot;grzeszny&quot;.</p>
<p>Nie chcę likwidować pomocy społecznej z powodu armii urzędników ją obsługujących tylko dlatego, że nie uważam żeby rolą państwa było zajmowanie się takimi sprawami. Natomiast urzędnicy powodują, że pomoc społeczna jest nieskuteczna i w dodatku jest workiem bez dna. Dlatego właśnie Friedman zaproponował podatek negatywny. Jeśli nie można w obecnej rzeczywistości politycznej wyeliminować funkcji socjalnych państw to należy przynajmniej je usprawnić tak, żeby były jak najmniej szkodliwe i w jak najmniejszym stopniu obciążały budżet. Podobnie jego system opodatkowania pobieranego u źródła czy po części bon oświatowy. Zresztą dostawało mu się za to od liberatarian z Murrayem Rothbardem na czele argumentujących, że zamiast usprawniać system powinno się pozwolić mu upaść by można było powrócić do prawdziwego leseferystycznego kapitalizmu znanego z lat rewolucji przemysłowej.</p>
<p>Nie bardzo wiem co ma Pani na myśli poprzez &quot;polski liberalizm&quot;, bo liberalizmu jakiegokolwiek wyjątkowo trudno w Polsce niestety uraczyć. Natomiast jeśli odwołujemy się do XIX wieku to z tego samego powodu dla którego w średniowieczu odwoływano się do antyku, zwyczajnie lepsze czasy. Wiek XIX wraz z XVIII to czas największego postępu w historii ludzkości w przeciwieństwie do XX będącego stuleciem wszystkich możliwych socjalistycznych mniej lub bardziej totalitarnych eksperymentów jakie można sobie wyobrazić odpowiedzialnych zarówno za zniewolenie jak i morderstwa milionów ludzi.</p>
<p>Samo to, że Microsoft a nie przykładowo IBM doszedł na szczyt dowodzi nieprawdziwości tezy jakoby na wolnym rynku możliwości zdławienia konkurenta lepszego technologicznie i słabszego finansowo były takie znowu nieograniczone.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: elf</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/comment-page-1/#comment-170</link>
		<dc:creator>elf</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Dec 2006 22:23:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/#comment-170</guid>
		<description>Równe szanse startu nie oznaczają identycznych, oznaczają jedynie, że istota ludzka przez kilkanaście początkowych lat swojego kształtowania będzie miała dostęp do możliwości rozwoju swoich umiejętności. I to nie koniecznie wszystkich umiejętności, ale tych, które są istotne z punku widzenia poruszania się po środowisku społecznych i ekonomicznym. Młody człowiek obecnie nie musi umieć grać w tenisa, nie upośledzi to jego możliwości przetrwania i poruszania się po społeczeństwie, ale jeśli nie będzie znał obsługi komputera, jego możliwości dalszej nauki i pracy zostaną upośledzone. Dzieko robotnika może zrobić fortunę, owszem, o ile jednak przyswoi wcześniej umiejętności podstawowe w danym momencie. Proszę mi nie wmawiać, że samo z siebie nauczy się czytać i pisać.

Pisze Pan, że osoby w danym momencie niezdolne się utrzymać muszą być skazane na pomoc fundacji. Dlaczego? Człowiek jako gatunek zdecydował się na życie społeczne, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo - to nie jest kwestia ideologii, to kwestia podstaw samego pojęcia państwa i społeczeństwa. Człowiek żyjąć w grupie zawsze musi zrezygnować z części praw jakie potencjalnie miałby jako samodzielna jednostka. Jednak jest to niejako nasze gatunkowe ubezpieczenie, którego koszty ponosimy aby w razie wypadku mieć zabezpieczenie. Dlaczego nie pisze Pan, że bezpieczeństwo fizyczne powinny nam zapewnić nie policja i wojsko, ale dobrowolne fundacje? Gdzie u różnica? Nie potrafi się Pan sam obronić przed napastnikiem, proszę zwrócić się do stosownej fundacji! Ooops, nie ma odpowiedniej w Pańskiej okolicy? To miał Pan pecha!

Na obecnym poziomie rozwoju naszego społeczeństwa i nas jako jednostek ludzkich czas przestać postrzegać bezpieczeństwo wyłącznie jako ochronę organizmu przed postrzałami, bo tyle to zapewniamy zwierzętom w zoo.

Biedna pracowita rodzina nie ma być zmuszona do utrzymywania pijaków obok - to typowy przykład manipulacji faktami przez liberałów spod znaku XIX-sto wiecznego liberalizmu. 
Bieda pracowita rodzina dokłada się do istnienia państwa w stopniu w jakim może i korzysta z wspólnej puli w stopniu w jakim potrzebuje. Dokładnie tak samo jak pijak obok - któremu państwo owszem powinno zaoferować możliwość leczenia, a jego dzieciom możliwość godnego życia i rozwoju, podkreślam - jego dzieciom, a nie jemu. 

Co do &#039;klasy urzędników&#039; to doprawdy wzruszają mnie twierdzenia o ich klasowości i ilości odnośnie pomocy społecznej. Armia urzędników owszem wzrasta dookoła urzędów centralnych, dookoła także policji, wojska, sądów - których jak rozumiem wcale likwidować Pan nie chce? Pomoc społeczna to promil w urzędniczym państwie. Co więcej pomoc społeczna jest dziedziną, którą w dużej mierze można regulować za pomocą rozwiązań systemowych, jak choćby nagatywny podatek, czy odpowiednie rozwiązania prawne pozwalające na efektywne działania Banków Żywności. Funkcjonalność rozwiazań systemowych jest oczywiście zależna od czystości całego systemu prawnego, bo podatek negatywny w państwie gdzie prawo pracy wpływa na rozwój &#039;szarej strefy&#039; nie zda egzaminu, no ale rozmawiamy o teorii.

Milton Friedman, autor koncepcji podatku negatywnego, też jest zresztą uważany za liberała. Ciekawostką jest, że polski &#039;liberalizm&#039; jest w swej filozoficznej podstawie zapóźniony o 100 lat. Poza naszymi granicami już dawno zrozumiano, że liberalizm może być filozofią i postawą dla wszystkich, nie tylko dla tych, którym się powiodło.

Microsoft zaczął działać na quasi wolnym rynku - sfera jego działania nie była uregulowana. Taka firma wyprzedziwszy konkurentów o krok w czasie i finansach może skutecznie blokować dostęp innych do rynku - poprzez reklamę i współpracę z innymi firmami na zasadzie wyłączności. Obecne linuxy są tańsze, są równie funkcjonalne, ale jednak mają mały procent rynku. Dlaczego? Choćby dlatego, że idziemy do supermarketu i kupujemy komputer z preinstalowanym WIN, dlatego że &#039;zwykły&#039; człowiek zna reklamy windowsów, a linux jawi mu się jak dzieło szalonych programistów. Microsoft dająć lub nie informacje o swoim kodzie i możliwościach współpracy z nim innych aplikacji znakomicie może wpływać na rynek. Na wolnym rynku możliwości finansowego zdławienia konkurenta, który jest technologicznie lepszy, ale finansowo słabszy, są nieograniczone, prawda?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Równe szanse startu nie oznaczają identycznych, oznaczają jedynie, że istota ludzka przez kilkanaście początkowych lat swojego kształtowania będzie miała dostęp do możliwości rozwoju swoich umiejętności. I to nie koniecznie wszystkich umiejętności, ale tych, które są istotne z punku widzenia poruszania się po środowisku społecznych i ekonomicznym. Młody człowiek obecnie nie musi umieć grać w tenisa, nie upośledzi to jego możliwości przetrwania i poruszania się po społeczeństwie, ale jeśli nie będzie znał obsługi komputera, jego możliwości dalszej nauki i pracy zostaną upośledzone. Dzieko robotnika może zrobić fortunę, owszem, o ile jednak przyswoi wcześniej umiejętności podstawowe w danym momencie. Proszę mi nie wmawiać, że samo z siebie nauczy się czytać i pisać.</p>
<p>Pisze Pan, że osoby w danym momencie niezdolne się utrzymać muszą być skazane na pomoc fundacji. Dlaczego? Człowiek jako gatunek zdecydował się na życie społeczne, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo &#8211; to nie jest kwestia ideologii, to kwestia podstaw samego pojęcia państwa i społeczeństwa. Człowiek żyjąć w grupie zawsze musi zrezygnować z części praw jakie potencjalnie miałby jako samodzielna jednostka. Jednak jest to niejako nasze gatunkowe ubezpieczenie, którego koszty ponosimy aby w razie wypadku mieć zabezpieczenie. Dlaczego nie pisze Pan, że bezpieczeństwo fizyczne powinny nam zapewnić nie policja i wojsko, ale dobrowolne fundacje? Gdzie u różnica? Nie potrafi się Pan sam obronić przed napastnikiem, proszę zwrócić się do stosownej fundacji! Ooops, nie ma odpowiedniej w Pańskiej okolicy? To miał Pan pecha!</p>
<p>Na obecnym poziomie rozwoju naszego społeczeństwa i nas jako jednostek ludzkich czas przestać postrzegać bezpieczeństwo wyłącznie jako ochronę organizmu przed postrzałami, bo tyle to zapewniamy zwierzętom w zoo.</p>
<p>Biedna pracowita rodzina nie ma być zmuszona do utrzymywania pijaków obok &#8211; to typowy przykład manipulacji faktami przez liberałów spod znaku XIX-sto wiecznego liberalizmu.<br />
Bieda pracowita rodzina dokłada się do istnienia państwa w stopniu w jakim może i korzysta z wspólnej puli w stopniu w jakim potrzebuje. Dokładnie tak samo jak pijak obok &#8211; któremu państwo owszem powinno zaoferować możliwość leczenia, a jego dzieciom możliwość godnego życia i rozwoju, podkreślam &#8211; jego dzieciom, a nie jemu. </p>
<p>Co do &#8216;klasy urzędników&#8217; to doprawdy wzruszają mnie twierdzenia o ich klasowości i ilości odnośnie pomocy społecznej. Armia urzędników owszem wzrasta dookoła urzędów centralnych, dookoła także policji, wojska, sądów &#8211; których jak rozumiem wcale likwidować Pan nie chce? Pomoc społeczna to promil w urzędniczym państwie. Co więcej pomoc społeczna jest dziedziną, którą w dużej mierze można regulować za pomocą rozwiązań systemowych, jak choćby nagatywny podatek, czy odpowiednie rozwiązania prawne pozwalające na efektywne działania Banków Żywności. Funkcjonalność rozwiazań systemowych jest oczywiście zależna od czystości całego systemu prawnego, bo podatek negatywny w państwie gdzie prawo pracy wpływa na rozwój &#8216;szarej strefy&#8217; nie zda egzaminu, no ale rozmawiamy o teorii.</p>
<p>Milton Friedman, autor koncepcji podatku negatywnego, też jest zresztą uważany za liberała. Ciekawostką jest, że polski &#8216;liberalizm&#8217; jest w swej filozoficznej podstawie zapóźniony o 100 lat. Poza naszymi granicami już dawno zrozumiano, że liberalizm może być filozofią i postawą dla wszystkich, nie tylko dla tych, którym się powiodło.</p>
<p>Microsoft zaczął działać na quasi wolnym rynku &#8211; sfera jego działania nie była uregulowana. Taka firma wyprzedziwszy konkurentów o krok w czasie i finansach może skutecznie blokować dostęp innych do rynku &#8211; poprzez reklamę i współpracę z innymi firmami na zasadzie wyłączności. Obecne linuxy są tańsze, są równie funkcjonalne, ale jednak mają mały procent rynku. Dlaczego? Choćby dlatego, że idziemy do supermarketu i kupujemy komputer z preinstalowanym WIN, dlatego że &#8216;zwykły&#8217; człowiek zna reklamy windowsów, a linux jawi mu się jak dzieło szalonych programistów. Microsoft dająć lub nie informacje o swoim kodzie i możliwościach współpracy z nim innych aplikacji znakomicie może wpływać na rynek. Na wolnym rynku możliwości finansowego zdławienia konkurenta, który jest technologicznie lepszy, ale finansowo słabszy, są nieograniczone, prawda?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Rafał Trzeciakowski</title>
		<link>http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/comment-page-1/#comment-165</link>
		<dc:creator>Rafał Trzeciakowski</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Dec 2006 20:32:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.klaus.pl/2006/09/23/lewica-ideologia-strachu/#comment-165</guid>
		<description>Szanse startu jakie moga zapewnic dzieciom rodzice sa istotnie zroznicowane, natomiast nawet gdybysmy je ujednolicili (a sadze, ze mozna to zrobic jedynie poprzez totalitarna idee Platona z cyklu &quot;wszystkie dzieci nasze sa&quot; albo to jak to przedstawila Ayn Rand w &quot;Hymnie&quot;) to caly czas geniusz, czy osoba wysoka bedzie miala wieksze mozliwosci od reszty. Byc moze czlowiek jest tabula rasa, ale poszczegolne ciala caly czas maja rozne mozliwosci. Nie wierze w dusze, a jednak wydaje mi sie, ze dzieci roznia sie czyms wiecej niz tylko srodowiskiem, bo zdarzaja sie przypadki glupie albo wybitne w najmniej oczekiwanych miejscach. Dziecko milionera moze stracic wszystko, a dziecko robotnika moze zbic fortune.

Odnosnie ludzi niezdolnych ze wzgledu na chorobe o siebie zadbac czy malych dzieci to ich potrzeba caly czas nie uprawnia ich do otrzymania przymusowej pomocy od ludzi ktorzy nigdy nawet o nich nie slyszeli. Takie osoby musza byc skazane na prywatne organizacje charytatywne i przyjaciol. Panstwa mozna nawet nie brac tutaj pod uwage, bo wraz z utworzeniem kasty urzednikow zyjacych z pomagania biednym i niezainteresowanych eliminacja biedy staje sie ono absolutnie nieskuteczne, a co gorsza szkodliwe za wzgledu na demoralizacje ubogich.

Tracenie potencjalnych geniuszy jest przykre, ale caly czas nie usprawiedliwia zmuszania innych do utrzymywania ich, bo jak wiadomo cel nie uswieca srodkow. Co z geniuszami, ktorym w szczegolnie trudnej sytuacji przyjdzie placic wyzsze podatki i nie dadza rady? Co z biedna, ale pracowita rodzina, ktora zostaje zmuszona do utrzymywania pijakow i nierobow w mieszkaniu obok? Co sie stanie z poczuciem sprawiedliwosci takiej rodziny?

Co do zwiazkow zawodowych to mialem na mysli, ze sa jednym ze sposobow, dobrych lub nie, na realizacji tej idei.

Co ma Pani na mysli poprzez zmiane struktury spolecznej?

Co do Microsoftu to na wolnym rynku bylby on monopolista tak dlugo jak oferowalby uslugi lepsze i tansze od reszty, wiec taki monopol mi specjalnie nie przeszkadza. Duze firmy wzraz ze wzrostem staja sie po jakims czasie coraz bardziej zbiurokratyzowane, niewydajne i mniej innowacyjne. Tak wiec sytuacja nowych przedsiebiorstw nie jest beznadziejna. Duze firmy dostrzegaja to i zwracaja sie o pomoc do rzadu &quot;w celu ochrony miejsc pracy&quot; czy &quot;w interesie spolecznym&quot;. Taka pomoc zapewnily sobie np. koncerny w USA na przelomie XIX i XX wieku. Dodatkowo w przypadku Microsoftu dochodza kwestie wlasnosci intelektualnej i tego jak daleko powinna ona siegac, co nie jest jeszcze do konca rozstrzygniete.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szanse startu jakie moga zapewnic dzieciom rodzice sa istotnie zroznicowane, natomiast nawet gdybysmy je ujednolicili (a sadze, ze mozna to zrobic jedynie poprzez totalitarna idee Platona z cyklu &#8222;wszystkie dzieci nasze sa&#8221; albo to jak to przedstawila Ayn Rand w &#8222;Hymnie&#8221;) to caly czas geniusz, czy osoba wysoka bedzie miala wieksze mozliwosci od reszty. Byc moze czlowiek jest tabula rasa, ale poszczegolne ciala caly czas maja rozne mozliwosci. Nie wierze w dusze, a jednak wydaje mi sie, ze dzieci roznia sie czyms wiecej niz tylko srodowiskiem, bo zdarzaja sie przypadki glupie albo wybitne w najmniej oczekiwanych miejscach. Dziecko milionera moze stracic wszystko, a dziecko robotnika moze zbic fortune.</p>
<p>Odnosnie ludzi niezdolnych ze wzgledu na chorobe o siebie zadbac czy malych dzieci to ich potrzeba caly czas nie uprawnia ich do otrzymania przymusowej pomocy od ludzi ktorzy nigdy nawet o nich nie slyszeli. Takie osoby musza byc skazane na prywatne organizacje charytatywne i przyjaciol. Panstwa mozna nawet nie brac tutaj pod uwage, bo wraz z utworzeniem kasty urzednikow zyjacych z pomagania biednym i niezainteresowanych eliminacja biedy staje sie ono absolutnie nieskuteczne, a co gorsza szkodliwe za wzgledu na demoralizacje ubogich.</p>
<p>Tracenie potencjalnych geniuszy jest przykre, ale caly czas nie usprawiedliwia zmuszania innych do utrzymywania ich, bo jak wiadomo cel nie uswieca srodkow. Co z geniuszami, ktorym w szczegolnie trudnej sytuacji przyjdzie placic wyzsze podatki i nie dadza rady? Co z biedna, ale pracowita rodzina, ktora zostaje zmuszona do utrzymywania pijakow i nierobow w mieszkaniu obok? Co sie stanie z poczuciem sprawiedliwosci takiej rodziny?</p>
<p>Co do zwiazkow zawodowych to mialem na mysli, ze sa jednym ze sposobow, dobrych lub nie, na realizacji tej idei.</p>
<p>Co ma Pani na mysli poprzez zmiane struktury spolecznej?</p>
<p>Co do Microsoftu to na wolnym rynku bylby on monopolista tak dlugo jak oferowalby uslugi lepsze i tansze od reszty, wiec taki monopol mi specjalnie nie przeszkadza. Duze firmy wzraz ze wzrostem staja sie po jakims czasie coraz bardziej zbiurokratyzowane, niewydajne i mniej innowacyjne. Tak wiec sytuacja nowych przedsiebiorstw nie jest beznadziejna. Duze firmy dostrzegaja to i zwracaja sie o pomoc do rzadu &#8222;w celu ochrony miejsc pracy&#8221; czy &#8222;w interesie spolecznym&#8221;. Taka pomoc zapewnily sobie np. koncerny w USA na przelomie XIX i XX wieku. Dodatkowo w przypadku Microsoftu dochodza kwestie wlasnosci intelektualnej i tego jak daleko powinna ona siegac, co nie jest jeszcze do konca rozstrzygniete.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

