Lewica ideologia strachu?

Korespondent, artykuł Trzeciakowskiego. Nie wiem kim jest autor, mało istotne to zresztą. Istotne są tezy jakie stawa, że lewicowość rodzi się ze strachu, konkretnie ze strachu przed podejmowaniem ryzyka, przed rozwojem. Lewicowość kojarzy się temu Panu z zapyziałymi związkami zawodowymi tworzonymi wyłącznie po to, by grupki mądrali mogły się okopać na właśnych, zwykle niskich, stanowiskach.

Otóż upierałabym się, że związki zawodowe są takim samym wypaczeniem lewicowości, jak monopole liberalizu gospodarczego. Jedno i drugie wyrasta z idei, ale realizuje coś dokładnie odwrotnego. I lewicowość i liberalizm charakteryzuje się dążeniem do zmian, różnica tkwi w podstawowej decyzji, czy chcemy usunąć poza nawias jednostki słabe, czy też wierzymy, że jednostki słabe dziś mogą być źródłem siły jutro, o ile zapewni się im odpowiednie środowisko. Zapewnienie środowiska do przetrwania nie oznacza jeszcze, że te jednostki powinny dominować, bo nie powinny. One mają wyłącznie mieć ochronę “przed wilkami” na elementarnym poziomie. Oczywiście to, co uważa się za elementarny poziom jest względne i zmienia się w czasie.

W przypadku obu ideologi zmiany wprowadzane są przez jednostki nie przez ogranizacje. Jednostki z wizją, które najpierw same wdrapują się na szczyt, potem po uznaniu, że doszłu dosć wysoko zaczynają układac świat po swojemu. To nie związki zawodowe wporwadziły zmiany korzystne dla pracownikó, bądźmy szczerzy związki zawodowe, w swojej codziennej “pracy”, częściej szkodzą niż pomagają. Organizacja jest wypadkową cech członków, a moim zdaniem ludzie mają całkiem sporo cech negatywnych statystycznie. Geniusze zdarzają się wyłącznie na poziomie jednostkowym i może nawet monarcha absolutny zbudować państwo doskonałe gospodarczo i socjalnie. To, że nie należe do monrachistów, wynika nie z niemożliwości użycia tego ustroju do budowy państwa naprawdę dobrego, ale z niskiego prawdopodobieństwa ujawnienia sie jednostki zdolnej obiąć umysłem taką skalę zadania i jednocześnie jednostki skutecznej, która nie popadnie w samozachwyt, ani nie ulegnie głęboko zakodowanej w nas wszystkich chęci przekazania zdobyczy potomkom.

Uważam lewicę za ideologię zmian, zmian pozwalających ochronić tych, którzy na jednym etapie słabi, mogą na kolejnym etapie zapewnić rozwój. Warto zauważyć, że człowiek jako gatunek już jakiś czas temu wypadł z trybów ewolucji i cechy potencjalnie recesywne i degenerujace okazują się współgrać z cechami pozwalajacycmi podbić kosmos, popatrzmy choćby na słynnych fizyków, którzy pozostawieni sami sobie niektórzy nie przetrwali by dzieciństwa, ale to nie ich organizm jest ważny dla społeczeństwa, tylko mózg. Należy więc nie eliminować, ale pozwolić przetrwać, do momentu gdy będą mogły rozwinąć sie cechy porządane.

Z drugiej strony nie upierałabym się, że jest to jedyna ideologia zmian. Nawiązując do Hegla, najpierw jest teza, potem antyteza, a sukcesem jest synteza obu. Banalne ale prawdziwe. No tak właśnie napisałam, że jeden z większych filozofów współczesnych pisał banały. I to by było na tyle.

8 Responses to Lewica ideologia strachu? »»


Comments

  1. komentarz by Rafał Trzeciakowski | 2006/12/03 at 14:02:59

    Czy nie potwierdza Pani mojej tezy o strachu przyjmujac, ze “jednostki slabe” same sobie nie poradza?

    No ale od poczatku.

    Dla scislosci, monopoli nie nazywalbym wypaczeniem liberalizmu, bo sa tworzone przez ingerencje panstwa w gospodarke (reglamentacja, koncesjonowania, dotacje…) i w warunkach calkowicie wolnego rynku nie maja racji bytu. Natomiast zwiazki zawodowe (byc moze podobnie jak monopole) sa z zalozenia jednym ze sposobow na realizacje lewicowych idei.

    Za podstawowe pytanie uznala Pani chronic, czy usuwac poza nawias jednostki slabe. Jako liberal stawiam inne. Moje brzmi czy ludzie sa krowami i trzeba o nich dbac, bo sami sobie nie poradza, czy moze sa racjonalnymi, odpowiedzialnymi jednostkami, ktore same sa kowalami swojego losu.

    Liberalowie nie chca usuwac poza nawias jednostek slabych. Raczej wierza, ze kazdy ma prawo wlasnosci samego siebie i nikt inny za niego ani nie odpowiada, ani nie ma prawa decydowac. Wierza, ze jesli sobie ktos sam nie pomoze to nikt mu nie pomoze. Przykladowo jesli biedak nagle wygra na loterii to prawdopodobnie pieniadze go zniszcza, bo tak naprawde na nie nie zasluzyl i nie jest na nie przygotowany. W TV czesto pojawia sie motyw, ze “pieniadze zmieniaja ludzi”. Zmieniaja, ale tylko jesli okaza sie wieksze od czlowieka.

    Jalmuzna jest dla mnie jako liberala czyms odpychajacym, bo zamiast z podziwu dla danej osoby wynika z litosci. Liberal uwaza dume za sume wszystkich cnot i w swietle tego nie moze zaakceptowac pomocy wyplywajacej z litosci. Co innego jesli pomoc wyplywa z podziwu dla heroicznej walki z przeciwnosciami. Co innego jesli pomagajacy ma w tym jakis swoj interes, np. pozyczke na procent. Nie wydaje mi sie, zeby Pani przyklad z genialnymi fizykami byl dobry, bo za dzieci odpowiedzialni sa ich rodzice.

    Nie zgadzam sie tez z tym, ze organizacja jest wypadkowa cech czlonkow. Nie istnieje zaden “zbiorowy umysl” i nie mozna zwyczajnie dodac do siebie umyslow kilku jednostek. Powiedzialbym, ze kazda organizacja jest gorsza niz wypadkowa jej czlonkow jako osobnych jednostek. Jak napisala Rand, starozytnosc wymyslila zasade “dziel i rzadz”, wiek XX wymyslil zasade “lacz i rzadz”.

    Ponadto nawet jesli przyjmiemy wszystkie Pani tezy o zwiazkach czy elementarnej ochronie to caly czas nie jestem w stanie ujrzec lewicy jako sily dazacej do zmian. Zapewnienie ochrony najslabszym trudno mi nazwac postepem. Byloby to moze w pewnym sensie cos nowego w historii ludzkosci, ale ladowanie na Ksiezycu to to nie jest. Poprawe sytuacji najslabszych widze raczej jako skutek uboczny postepu. Jesli ktos wybudowal kolej transkontynentalna dla ambicji i zysku to caly czas zrobil dla wiekszosci swoich klientow znacznie wiecej niz oni dla niego.

    Dziekuje za komentarz, byl najciekawszy chyba ze wszystkich komentarzy do moich artykulow jakie udalo mi sie znalesc.

  2. komentarz by Rafał Trzeciakowski | 2006/12/03 at 14:12:35

    BTW, co zabawne, pisze te slowa 300 metrow od palacu na wyspie znajdujacego sie w tle bloga :P

  3. elf
    komentarz by elf | 2006/12/03 at 19:56:53

    Przyjmujęcie, że lewica chce chronić jednostki niezdolne ochronić sie samodzielnie, nie oznacza potwierdzenia, że jest to ideologia kierująca się strachem, raczej ideologia patrząca dalej niż dziś i jutro. Jesteśmy społeczeńswem, jesteśmy tu razem i tylko przypadek zadecydował, że ja miałam możliwość wspięcia się dużo wyżej niż osoby, które na porodówce leżały w łóżeczku o kilka metrów dalej. Przypadek, który umieścił mnie w określonej rodzinie z określonymi środkami finansowymi. Przypadek, który w następnej kolejności sprawił, że spotkałam osoby, które pomogły mi się odnaleźć w branży, która (znów przypadek!) akurat daje niezłe dochody. A teraz pomyślmy, że mając dokładnie te same predyspozycje znalazłabym się na łóżeczku o kilka metrów dalej, w rodzinie alkoholików, gdzie w wieku nastu lat bez żadenej ingerencji państwa zostałabym albo sprzedana jako towar do burdelu, bez szkoły, bez znajomosci języków, bez umiejętności zawodowych spędziłabym tam reszte potencjalnie krótkiego życia.
    Tu można by się odwołać do koncepcji ‘zasłony niewiedzy’ Rawlsa (generalnie zreszta kojarzonego z liberalizem), która mówi o tym, że tak powinnismy zbudować społeczeństwo, aby nie zabolało znalezienie się w dowolnym miejscu drabiny społecznej.
    Powiedzmy sobie szczerze, łatwo jest dyskutowac o tym, że ludzie to nie krowy, mają swój rozum i potrafią o siebie zadbać… naprawdę łatwo nam to pisać na naszych ślicznych komputerkach z dostępem do siedzi 24/7. My już należymy do kasty uprzywilejowanej. Jest nam dobrze. Ale proszę iść do świetlicy dla dzieci z rodzin patologicznych, gdzie nie ma ani sieci, ani komputerów, ani ksiązek nawet, jest za to wspólny słoik z nutellą, który jest nielada atrakcją.
    Liberałowie nie chcą usuwać poza nawias jednostek słabych, chcą jednak zignorować fakt, że jednostka w wielu punktach życia JEST bezradna i niezdolna o siebie zadbać, z tego względu, że nie ma na to siły, wiedzy bądź zdrowia fizycznego czy psychicznego. Drobne przykłady – dzieci, same o siebie nei zadbają, osoba w ciężkiej depresji – może wrócić i zacząć o siebie dbać, jeśli jej pomożemy przetrwać, choroby serca – śmiertelne o ile nie znajdą sie pieniądze na operacje, co jednostka moze zrobić nie mając tych pieniędzy? Proszę nie twierdzić, że za dzieci odpowiedzialni są rodzice, rodzicem może zostać każdy i myślę, że nie chcielibyśmy tego faktu zmieniać, ale realia pokazują, że po przyjściu na świat dziecka nie każdy rodzic może zapewnić swojemu dziecku takie same szanse startu jak mają inne dzieci. Cóż Panu te dzieci uczyniły, że chce Pan część z nich skazać na brutalne życie bez perspektyw w rodzinach patologicznych? Czy przyjżał się Pan jak toczą się losy tych dzieci, nawet w państwie, które teoretycznie zapewnia im edukację? Ilu geniuszy jako społeczeństwo tracimy w ten sposób?
    Co do związków zawodowych – skąd wniosek, że są one realizacją idei lewicowej? Nie są. To ludzie jako gatunek mają naturalną skłonność łączenia się w związki celem obrony własnych interesów. Jest to realizacja tej samej cechy ludzkiej co kasty, grupy społeczne itp – i minie gdy zmieni się struktura społeczna.
    A monopol – prosze spojrzeć na Microsoft – są monopole, które rozkwitły by najpiękniej uwolnione od regulacji handlowych.

    Co do ideologi zmian – lewica na przstrzeni dziejów dązyła do zmian w strukturze społecznej i niezaprzeczalnie jest to ideologia nie akceptująca z założenia stanu zastanego.

  4. komentarz by Rafał Trzeciakowski | 2006/12/03 at 22:32:36

    Szanse startu jakie moga zapewnic dzieciom rodzice sa istotnie zroznicowane, natomiast nawet gdybysmy je ujednolicili (a sadze, ze mozna to zrobic jedynie poprzez totalitarna idee Platona z cyklu “wszystkie dzieci nasze sa” albo to jak to przedstawila Ayn Rand w “Hymnie”) to caly czas geniusz, czy osoba wysoka bedzie miala wieksze mozliwosci od reszty. Byc moze czlowiek jest tabula rasa, ale poszczegolne ciala caly czas maja rozne mozliwosci. Nie wierze w dusze, a jednak wydaje mi sie, ze dzieci roznia sie czyms wiecej niz tylko srodowiskiem, bo zdarzaja sie przypadki glupie albo wybitne w najmniej oczekiwanych miejscach. Dziecko milionera moze stracic wszystko, a dziecko robotnika moze zbic fortune.

    Odnosnie ludzi niezdolnych ze wzgledu na chorobe o siebie zadbac czy malych dzieci to ich potrzeba caly czas nie uprawnia ich do otrzymania przymusowej pomocy od ludzi ktorzy nigdy nawet o nich nie slyszeli. Takie osoby musza byc skazane na prywatne organizacje charytatywne i przyjaciol. Panstwa mozna nawet nie brac tutaj pod uwage, bo wraz z utworzeniem kasty urzednikow zyjacych z pomagania biednym i niezainteresowanych eliminacja biedy staje sie ono absolutnie nieskuteczne, a co gorsza szkodliwe za wzgledu na demoralizacje ubogich.

    Tracenie potencjalnych geniuszy jest przykre, ale caly czas nie usprawiedliwia zmuszania innych do utrzymywania ich, bo jak wiadomo cel nie uswieca srodkow. Co z geniuszami, ktorym w szczegolnie trudnej sytuacji przyjdzie placic wyzsze podatki i nie dadza rady? Co z biedna, ale pracowita rodzina, ktora zostaje zmuszona do utrzymywania pijakow i nierobow w mieszkaniu obok? Co sie stanie z poczuciem sprawiedliwosci takiej rodziny?

    Co do zwiazkow zawodowych to mialem na mysli, ze sa jednym ze sposobow, dobrych lub nie, na realizacji tej idei.

    Co ma Pani na mysli poprzez zmiane struktury spolecznej?

    Co do Microsoftu to na wolnym rynku bylby on monopolista tak dlugo jak oferowalby uslugi lepsze i tansze od reszty, wiec taki monopol mi specjalnie nie przeszkadza. Duze firmy wzraz ze wzrostem staja sie po jakims czasie coraz bardziej zbiurokratyzowane, niewydajne i mniej innowacyjne. Tak wiec sytuacja nowych przedsiebiorstw nie jest beznadziejna. Duze firmy dostrzegaja to i zwracaja sie o pomoc do rzadu “w celu ochrony miejsc pracy” czy “w interesie spolecznym”. Taka pomoc zapewnily sobie np. koncerny w USA na przelomie XIX i XX wieku. Dodatkowo w przypadku Microsoftu dochodza kwestie wlasnosci intelektualnej i tego jak daleko powinna ona siegac, co nie jest jeszcze do konca rozstrzygniete.

  5. elf
    komentarz by elf | 2006/12/11 at 00:23:32

    Równe szanse startu nie oznaczają identycznych, oznaczają jedynie, że istota ludzka przez kilkanaście początkowych lat swojego kształtowania będzie miała dostęp do możliwości rozwoju swoich umiejętności. I to nie koniecznie wszystkich umiejętności, ale tych, które są istotne z punku widzenia poruszania się po środowisku społecznych i ekonomicznym. Młody człowiek obecnie nie musi umieć grać w tenisa, nie upośledzi to jego możliwości przetrwania i poruszania się po społeczeństwie, ale jeśli nie będzie znał obsługi komputera, jego możliwości dalszej nauki i pracy zostaną upośledzone. Dzieko robotnika może zrobić fortunę, owszem, o ile jednak przyswoi wcześniej umiejętności podstawowe w danym momencie. Proszę mi nie wmawiać, że samo z siebie nauczy się czytać i pisać.

    Pisze Pan, że osoby w danym momencie niezdolne się utrzymać muszą być skazane na pomoc fundacji. Dlaczego? Człowiek jako gatunek zdecydował się na życie społeczne, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo – to nie jest kwestia ideologii, to kwestia podstaw samego pojęcia państwa i społeczeństwa. Człowiek żyjąć w grupie zawsze musi zrezygnować z części praw jakie potencjalnie miałby jako samodzielna jednostka. Jednak jest to niejako nasze gatunkowe ubezpieczenie, którego koszty ponosimy aby w razie wypadku mieć zabezpieczenie. Dlaczego nie pisze Pan, że bezpieczeństwo fizyczne powinny nam zapewnić nie policja i wojsko, ale dobrowolne fundacje? Gdzie u różnica? Nie potrafi się Pan sam obronić przed napastnikiem, proszę zwrócić się do stosownej fundacji! Ooops, nie ma odpowiedniej w Pańskiej okolicy? To miał Pan pecha!

    Na obecnym poziomie rozwoju naszego społeczeństwa i nas jako jednostek ludzkich czas przestać postrzegać bezpieczeństwo wyłącznie jako ochronę organizmu przed postrzałami, bo tyle to zapewniamy zwierzętom w zoo.

    Biedna pracowita rodzina nie ma być zmuszona do utrzymywania pijaków obok – to typowy przykład manipulacji faktami przez liberałów spod znaku XIX-sto wiecznego liberalizmu.
    Bieda pracowita rodzina dokłada się do istnienia państwa w stopniu w jakim może i korzysta z wspólnej puli w stopniu w jakim potrzebuje. Dokładnie tak samo jak pijak obok – któremu państwo owszem powinno zaoferować możliwość leczenia, a jego dzieciom możliwość godnego życia i rozwoju, podkreślam – jego dzieciom, a nie jemu.

    Co do ‘klasy urzędników’ to doprawdy wzruszają mnie twierdzenia o ich klasowości i ilości odnośnie pomocy społecznej. Armia urzędników owszem wzrasta dookoła urzędów centralnych, dookoła także policji, wojska, sądów – których jak rozumiem wcale likwidować Pan nie chce? Pomoc społeczna to promil w urzędniczym państwie. Co więcej pomoc społeczna jest dziedziną, którą w dużej mierze można regulować za pomocą rozwiązań systemowych, jak choćby nagatywny podatek, czy odpowiednie rozwiązania prawne pozwalające na efektywne działania Banków Żywności. Funkcjonalność rozwiazań systemowych jest oczywiście zależna od czystości całego systemu prawnego, bo podatek negatywny w państwie gdzie prawo pracy wpływa na rozwój ’szarej strefy’ nie zda egzaminu, no ale rozmawiamy o teorii.

    Milton Friedman, autor koncepcji podatku negatywnego, też jest zresztą uważany za liberała. Ciekawostką jest, że polski ‘liberalizm’ jest w swej filozoficznej podstawie zapóźniony o 100 lat. Poza naszymi granicami już dawno zrozumiano, że liberalizm może być filozofią i postawą dla wszystkich, nie tylko dla tych, którym się powiodło.

    Microsoft zaczął działać na quasi wolnym rynku – sfera jego działania nie była uregulowana. Taka firma wyprzedziwszy konkurentów o krok w czasie i finansach może skutecznie blokować dostęp innych do rynku – poprzez reklamę i współpracę z innymi firmami na zasadzie wyłączności. Obecne linuxy są tańsze, są równie funkcjonalne, ale jednak mają mały procent rynku. Dlaczego? Choćby dlatego, że idziemy do supermarketu i kupujemy komputer z preinstalowanym WIN, dlatego że ‘zwykły’ człowiek zna reklamy windowsów, a linux jawi mu się jak dzieło szalonych programistów. Microsoft dająć lub nie informacje o swoim kodzie i możliwościach współpracy z nim innych aplikacji znakomicie może wpływać na rynek. Na wolnym rynku możliwości finansowego zdławienia konkurenta, który jest technologicznie lepszy, ale finansowo słabszy, są nieograniczone, prawda?

  6. komentarz by Rafał Trzeciakowski | 2006/12/16 at 20:08:42

    Odnośnie równych szans startu narzuca się wiele pytań w mojej ocenie dyskredytujących samą ideę. Kto decyduje jakie umiejętności są konieczne? Czym to się różni od narzucania powiedzmy wychowania patriotycznego? Za dzieci odpowiedzialni są rodzice czy państwo? Dzieci są quasi własnością rodziców czy państwa?

    Zwierzęta zapewniają sobie przetrwanie dzięki szponom, kłom, czy długiej szyi. Dzięki atrybutom, których ludzie nie posiadają. Jedynym co pozwala człowiekowi przetrwać jest jego racjonalny umysł. Ten umysł nie może funkcjonować pod przymusem, kiedy argumentem staje się brutalna siła. Tak więc stworzono koncepcje praw osobistych, które chronią jednostki przed kolektywami i innymi jednostkami. Rządowi można nakazać robienie za obywateli praktycznie wszystkiego, od zapewniania im wakacji po gwarancje zatrudnienia. Jednakże racjonalny umysł ulega degeneracji jeśli przestaje być używany na rzecz takich "darmowych" atrakcji. Dlatego konieczne staje się wyznaczenie państwu granic. Granic którymi może być jedynie obrona praw naturalnych, a które już dawno zostały przekroczone. Nie proponuję likwidacji wojska, bo jest ono konieczne do egzekwowania praw jednostek. Natomiast przykładowo służba zdrowia stoi po przeciwnej stronie granicy.

    Jeszcze raz powtórzę, że ludzie to nie krowy. Tak więc powinni mieć mniejszą ochronę niż zwierzęta w zoo, a nie większą. Sytuacja zwierząt w zoo to swoją drogą bardzo dobra analogią do tego co dzieje się z ludźmi w państwie opiekuńczym.

    Robi Pani zarzut liberałom z opierania się na XIX-wiecznych wzorcach, ale sama przywołuje czysty marksizm w postaci maksymy "od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb". Zdania na przykładzie którego być może najlepiej widać czym jest przeciwieństwo miłosierdzia, sprawiedliwością. Tą formułę Ayn Rand, której jak najbardziej XX-wieczna filozofia jest w dużej mierze moją podstawą filozoficzną, nazwała w "Atlasie zbuntowanym" czystym złem. Nie jest winą bogatego, że biednemu się nie chciało uczyć, był mniej zdolny albo mu "się nie udało". Każdy jest odpowiedzialny za siebie. Każdy należy do siebie, a nie do państwa, Boga, czy społeczeństwa. Życie jest ryzykowne, to prawda. Mimo tego ludzie, każdy z osobna, od wieków prowadzą heroiczną walkę z przeciwnościami i wygrywają. To właśnie dla mnie znaczy przymiotnik "ludzki", a nie "omylny", "gotowy do samopoświęcenia", "litościwy" czy "grzeszny".

    Nie chcę likwidować pomocy społecznej z powodu armii urzędników ją obsługujących tylko dlatego, że nie uważam żeby rolą państwa było zajmowanie się takimi sprawami. Natomiast urzędnicy powodują, że pomoc społeczna jest nieskuteczna i w dodatku jest workiem bez dna. Dlatego właśnie Friedman zaproponował podatek negatywny. Jeśli nie można w obecnej rzeczywistości politycznej wyeliminować funkcji socjalnych państw to należy przynajmniej je usprawnić tak, żeby były jak najmniej szkodliwe i w jak najmniejszym stopniu obciążały budżet. Podobnie jego system opodatkowania pobieranego u źródła czy po części bon oświatowy. Zresztą dostawało mu się za to od liberatarian z Murrayem Rothbardem na czele argumentujących, że zamiast usprawniać system powinno się pozwolić mu upaść by można było powrócić do prawdziwego leseferystycznego kapitalizmu znanego z lat rewolucji przemysłowej.

    Nie bardzo wiem co ma Pani na myśli poprzez "polski liberalizm", bo liberalizmu jakiegokolwiek wyjątkowo trudno w Polsce niestety uraczyć. Natomiast jeśli odwołujemy się do XIX wieku to z tego samego powodu dla którego w średniowieczu odwoływano się do antyku, zwyczajnie lepsze czasy. Wiek XIX wraz z XVIII to czas największego postępu w historii ludzkości w przeciwieństwie do XX będącego stuleciem wszystkich możliwych socjalistycznych mniej lub bardziej totalitarnych eksperymentów jakie można sobie wyobrazić odpowiedzialnych zarówno za zniewolenie jak i morderstwa milionów ludzi.

    Samo to, że Microsoft a nie przykładowo IBM doszedł na szczyt dowodzi nieprawdziwości tezy jakoby na wolnym rynku możliwości zdławienia konkurenta lepszego technologicznie i słabszego finansowo były takie znowu nieograniczone.

  7. elf
    komentarz by elf | 2006/12/16 at 21:04:29

    Mówiąc o polskim liberalizmie będącym na poziomie XIX wieku, mówię o widocznym w naszej filiozofii, głównie tej na poziomie ‘popularnym’, a więc publicystów i polityków, widocznym w niej strachu przed choćby dotknięciem lewicowości. Strachem uzasadnionym oczywiście kilkudziesięcioma latami komunizmu. W ciągu tych klikudziesięciu lat filozofia i myśl polityczna poza naszym blokiem rozwineła sięw nieco innym kierunku, coraz wyraźniej dostrzegając potrzebę uczestnictwa w społeczeństwie wszystkich jego członków i to uczestnictwa na możliwie wysokim poziomie.

    A co do naszej dyskusji – nie ma ona szans na logiczny koniec, ponieważ wychodzimy ze sprzecznych aksjomatów – Pan przyjmuje, że dobrem najwyższym jest abstrakcyjna wolność, nawet kosztem poświecenia jednostki, ja, że dobrem najwyższym jest unikalna jednostka, nawet kosztem chwilowego poświecenia abstrakcyjnej wolności. Co ciekawe idee te choć są nie do połączenia w teorii, to w praktyce spotykają się gdzieś w postaci społecznej zgody lub jej braku na pewne działania.

  8. komentarz by Rafał Trzeciakowski | 2006/12/17 at 13:08:15

    Osobiście martwi mnie raczej to, że na poziomie "popularnym" nie zauważam właściwie jakiejkolwiek filozofii w polskiej polityce i dużej części publicystyki. Co smutne jedynym politykiem w którego kontekście mówi się o ideologii jest Roman Giertych. Przedstawiciele innych partii zaczynają się wtedy odżegnywać od wszelkich idei potwierdzając tylko tym fakt, że miejsca w parlamencie zawdzięczają jedynie cynizmowi.

    Trudno pisać o liberalnych politykach kiedy nie tak dawno Wesoły Roman u Moniki Olejnik zaproponował zniesienie przymusu wpłacania składek emerytalnych za co zaatakowany został przez "konserwatywnego-liberała" Rokitę, że to niby chce "prawo do emerytury" odbierać.

    Wydaje mi się, że w ostateczności leseferystyczny liberalizm prowadzi właśnie do uczestnictwa w społeczeństwie jak największej ilości jego członków na wysokim poziomie. Można to zdaje się zaobserwować na przykładzie rewolucji przemysłowej poprzez porównanie z setkami lat feudalizmu. Generalnie zmiany w filozofii i myśli politycznej w ostatnich dekadach przypisywałbym raczej radykalnemu skrętowi w lewo XX-wiecznych prądów intelektualnych.

    Rzeczywiście nie ma szans na koniec tej dyskusji, a szkoda, bo po iluś takich dyskusjach w których nikt nie zostaje przekonany zaczynam sądzić, że to tylko sztuka dla sztuki.


Leave a Reply »»