Lewica ideologia strachu?
Korespondent, artykuł Trzeciakowskiego. Nie wiem kim jest autor, mało istotne to zresztą. Istotne są tezy jakie stawa, że lewicowość rodzi się ze strachu, konkretnie ze strachu przed podejmowaniem ryzyka, przed rozwojem. Lewicowość kojarzy się temu Panu z zapyziałymi związkami zawodowymi tworzonymi wyłącznie po to, by grupki mądrali mogły się okopać na właśnych, zwykle niskich, stanowiskach.
Otóż upierałabym się, że związki zawodowe są takim samym wypaczeniem lewicowości, jak monopole liberalizu gospodarczego. Jedno i drugie wyrasta z idei, ale realizuje coś dokładnie odwrotnego. I lewicowość i liberalizm charakteryzuje się dążeniem do zmian, różnica tkwi w podstawowej decyzji, czy chcemy usunąć poza nawias jednostki słabe, czy też wierzymy, że jednostki słabe dziś mogą być źródłem siły jutro, o ile zapewni się im odpowiednie środowisko. Zapewnienie środowiska do przetrwania nie oznacza jeszcze, że te jednostki powinny dominować, bo nie powinny. One mają wyłącznie mieć ochronę “przed wilkami” na elementarnym poziomie. Oczywiście to, co uważa się za elementarny poziom jest względne i zmienia się w czasie.
W przypadku obu ideologi zmiany wprowadzane są przez jednostki nie przez ogranizacje. Jednostki z wizją, które najpierw same wdrapują się na szczyt, potem po uznaniu, że doszłu dosć wysoko zaczynają układac świat po swojemu. To nie związki zawodowe wporwadziły zmiany korzystne dla pracownikó, bądźmy szczerzy związki zawodowe, w swojej codziennej “pracy”, częściej szkodzą niż pomagają. Organizacja jest wypadkową cech członków, a moim zdaniem ludzie mają całkiem sporo cech negatywnych statystycznie. Geniusze zdarzają się wyłącznie na poziomie jednostkowym i może nawet monarcha absolutny zbudować państwo doskonałe gospodarczo i socjalnie. To, że nie należe do monrachistów, wynika nie z niemożliwości użycia tego ustroju do budowy państwa naprawdę dobrego, ale z niskiego prawdopodobieństwa ujawnienia sie jednostki zdolnej obiąć umysłem taką skalę zadania i jednocześnie jednostki skutecznej, która nie popadnie w samozachwyt, ani nie ulegnie głęboko zakodowanej w nas wszystkich chęci przekazania zdobyczy potomkom.
Uważam lewicę za ideologię zmian, zmian pozwalających ochronić tych, którzy na jednym etapie słabi, mogą na kolejnym etapie zapewnić rozwój. Warto zauważyć, że człowiek jako gatunek już jakiś czas temu wypadł z trybów ewolucji i cechy potencjalnie recesywne i degenerujace okazują się współgrać z cechami pozwalajacycmi podbić kosmos, popatrzmy choćby na słynnych fizyków, którzy pozostawieni sami sobie niektórzy nie przetrwali by dzieciństwa, ale to nie ich organizm jest ważny dla społeczeństwa, tylko mózg. Należy więc nie eliminować, ale pozwolić przetrwać, do momentu gdy będą mogły rozwinąć sie cechy porządane.
Z drugiej strony nie upierałabym się, że jest to jedyna ideologia zmian. Nawiązując do Hegla, najpierw jest teza, potem antyteza, a sukcesem jest synteza obu. Banalne ale prawdziwe. No tak właśnie napisałam, że jeden z większych filozofów współczesnych pisał banały. I to by było na tyle.
Posted by By: elffaran |
